Świadectwo energetyczne online – reguła, ale czy nie lepiej umówić się na miejscu?
Świadectwo energetyczne inaczej certyfikat energetyczny czy świadectwo charakterystyki energetycznej lub po prostu paszport energetyczny.
Określa zapotrzebowanie budynku na energię niezbędną do jego użytkowania, np. na ogrzewanie, wentylację i przygotowanie ciepłej wody czy klimy. Ocenia efektywność energetyczną nieruchomości, poszczególne systemy CO/c.w.u., ilość energii z OZE, pojedyncze przegrody jak ściany zewnętrzne, okna, drzwi, źródło ciepła itp., itd.
Dokument „wypluwa” nam m.in. 3 rodzaje energii EP (energię pierwotną), EK (energię końcową) i EU (użytkową).
Od 2023 jesteśmy straszeni, że brak tego dokumentu przy wynajmie domu to kary do kilku tys. zł (osobiście nie słyszałem o przypadku żeby na kogoś została nałożona).
Natomiast na pewno jest to dokument, bez którego nie obejdziemy się przy sprzedaży domu (notariusz), wynajmie nieruchomości (jeśli w obecności notariusza), oddania domu do użytkowania (nadzór), skorzystania z poszczególnych dotacji czy korzystniejszego oprocentowania naszego kredytu w niektórych bankach itp.
Nie ma problemu, żeby znaleźć definicję certyfikatu dlatego na ten temat dalej już nie przynudzam.
Prawo europejskie znacząco rozszerzyło konieczność posiadania tego dokumentu (u nas jak wspomniałem od 2023 r.), chociaż paszport energetyczny wcześniej też istniał i był wykorzystywany, tylko w węższym zakresie.
Dla 95% procent osób stykających się z dokumentem przykry obowiązek (dla nas możliwość zarobienia dodatkowych paru zł, ale nie będę Państwa oszukiwał – gdybym sprzedawał mieszkanie i musiał wyrabiać dokument: byłbym… zły, tak byłbym zły).
Większość certyfikatów generowanych jest online i właśnie nad tym chciałbym pochylić się w tekście.
Z góry uprzedzam, że będę bronił metody sporządzania świadectw z wizją lokalną czyli osobą sporządzającą na miejscu, ale nie zamierzam nikogo potępiać za wygenerowanie formularza online i tworzenie certyfikatów zdalnie (niech 1szy rzuci kamień ten kto nie robił świadectwa choć na wpół zdalnie znajomemu).
Sporządzenie świadectw online niestety niesie ze sobą szereg wątpliwie korzystnych rozwiązań dla kupującego i sporządzającego.
Plusy? Na pewno nie trzeba umawiać się z audytorem/certyfikatorem na dany dzień i godzinę więc opada wizyta. To ok.
Czy oszczędzamy czas? Niekoniecznie, ponieważ każde świadectwo tworzone jest na podstawie danych wejściowych – inwentaryzacji (nawet bardzo uproszczonej) budynku lub lokalu. Zamawiając świadectwo online podajecie Państwo dane na tacy więc robicie lwią część roboty i nie zmierzam do tego, że to coś złego w tym kontekście, tracicie jedynie czas na coś co należy do obowiązku osoby sporządzającej cert.
Natomiast, Państwo nie robią świadectw na co dzień, na pewno będziemy mieli do czynienia z odstępstwami od poprawnych wartości jakie należy wpisać w świadectwie – nie każdy wie na co zwrócić uwagę – jak odczytać wsp. przenikliwości okien i czy to samo co wsp. szklenia, albo np. część dachu jest ocieplona, ale stropu pod nieogrzewanym poddaszem już nie – to daje inne rezultaty, zależnie z której strony spojrzeć, a wymagamy certyfikatu zgodnego z przepisami, ponieważ dzisiaj nie przywiązujemy za dużej wagi do wyników, ale nie wiemy jakie absurdalne przepisy zostaną nam zaserwowane w przyszłości – może będą dopłaty na budynku o określonych parametrach, a na część już nie (chwila, to już mamy – Czyste Powietrze).
Na końcowy wynik wpływ ma bardzo dużo czynników więc uważam, że najlepiej jak taka osoba sama oceni na miejscu sytuację (niech to będzie nawet ekspresowa wizyta – część rzeczy widać od razu). Dwie osoby znające się na rzeczy będące na miejscu nie stworzą identycznych certyfikatów, ale wartości końcowe będą do siebie zbliżone, a podawanie kompletu danych przez osobę, która nie robi certyfikatów może doprowadzić do błędu, ale oczywiście nie zarzucam nikomu braku znajomości własnej nieruchomości, po prostu czasem na cele świadectwa trzeba w różny sposób spojrzeć na np. przegrody czy system wentylacji.
Czy oszczędzamy pieniądze? Chyba nie, może w przypadku mieszkań, ale wydaję mi się, że ceny „z formularza” i z wizją lokalną są bardzo podobne (+/- 50, 100 zł). Zachęcam, żeby nawet jakby trzeba to te parę dych za przyjazd do niech będzie takiej szybkiej wizyty audytora dopłacić, zwłaszcza w przypadku oddawania budynku lub jego części do użytkowania – tu często spotykamy błędy w świadectwach online – projekt (też z Internetu), projektem, a życie, życiem. Przy inwestycjach rzędu –set tysięcy (remonty, budowa, zakup/sprzedaż) poświecenie 20 min nie powinno stanowić problemu, a może oszczędzić paru w przyszłości.
Z punktu widzenia sporządzającego – na pewno mniejszy zarobek, bo nie wystarczy przeklepać danych podanych przez inwestora – natomiast zwracam uwagę, że o ile nie spotkałem się z przypadkiem grzywny za brak świadectwa (nie twierdzę, że nikt takiej nie dostał) to spotkałem się np. z przypadkiem gdy zakupiony przez Internet (formularz) cert. pokazywał EP na poziomie 25 kWh/m2 *rok co uprawniało do bardziej preferencyjnych warunków (konieczne było poniżej 62) na jakich kredytowany był zakup domu, natomiast w rzeczywistości EP to było bardziej 150 kWh/m2*rok (potwierdzone przez innych audytorów/certyfikatorów, gdy Bank poddał wartość 25 pod wątpliwość) – były jakieś nieprzyjemności, ale nie wiem jak się skończyło.
W związku z tym i paroma innymi historiami postanowiłem wydać trochę kasy, zrobić eksperyment i kupić parę trefnych świadectw przez formularz.
Co rozumiem przez trefne – dom na środku lasu na terenie Obszaru Natura 2000 - z tym, że domu nie ma – na działce jest tylko parę drzew – zobaczymy jakie wyjdą parametry.
Drugi dom przeznaczony do rozbiórki – postaram się, aby wydano mi certyfikat uprawniający do ubiegania się o dotacje z programu Moje Ciepło.
Szopa bez żadnych mediów, źródła ogrzewania, c.w.u.
O wynikach poinformuje w następnym wpisie, natomiast może być tak, że wszyscy odmówią wydania certyfikatu dla domu widma w lesie i szopy, a dom do rozbiórki wyjdzie faktycznie źle pod względem wsp.
I tu bardzo ważne: proszę nie traktować tego jako jakiegokolwiek dyskredytowania formularzy do sporządzania świadectw w kategoriach prawnych – z tego co rozumiem nie ma prawnej przeszkody, żeby sporządzać dokumenty w ten sposób.
Co więcej, sam podaje dane wejściowe i na pewno przynajmniej w paru formularzach z tego co widziałem oświadczam, że dane są zgodne ze stanem faktycznym więc trudno mieć pretensje do wydających świadectwo – są jedynie narażeni w takim przypadku na błędnie podane dane, co wykorzystam, ale jedynie w celach testowych – nie zamierzam podawać jakichkolwiek informacji o przedsiębiorcy wydającym dokument, czy budynku (dokładny adres itp.), ponieważ mógłby zostać użyte do dalszej identyfikacji. To tylko test, nic więcej.
Dziękuję za przeczytanie tekstu.
.png)